sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział 9

Obudziłam się i zobaczyłam obok mnie leżące ciało mężczyzny . Odruchowo skoczyłam jak oparzona . "Zaraz , zaraz ... Czyli to jednak nie sen ..." pomyślałam . Jak najciszej wyszłam z pokoju do łazienki . Stanęłam przed lustrem , spojrzałam sobie w oczy i zaczęłam wszystko układać w głowie .
Po 1 : Jese przyszedł wczoraj po mnie do szkoły.
Po 2 : Jechałam z nim w samochodzie .
Po 3 : Jestem z piłkarzem .
Po 4 : Nadal jestem dziewicą . Na pewno .
Z moich rozmyślań wyrwało mnie pukanie do drzwi .
- Wyjdziesz w końcu z tej łazienki ?! Ile można czekać ?! - za drzwiami krzyczał Morata
- Przed chwilą weszłam .!
- Jasne ... Jak się spóźnię na trening to ty mnie będziesz tłumaczyć .!
- A która jest godzina ?!
- Dochodzi 9:30 ... Mamy pół godziny ...
- CO ?! Ja... szkoła .!
- Ramos ci napisze zwolnienie .
- Ale ...
- Co wy się tak drzecie ?! - przerwał nam Jese
- No bo ona nie chce wyjść z łazienki , a zostało nam pół godziny ...
- CO ?!
Po około dwóch sekundach usłyszałam pukanie do drzwi i błaganie Jesego , żebym go wpuściła do łazienki . Nie mogłam się nie zgodzić ... w końcu to jego dom ...
- A ja ?!
- Radź sobie sam .
- Dupa , a nie przyjaciel .
- Też cię kocham .
- Te gejowskie zapędy możesz zachować na drugi raz dla siebie ... Ale też cię kocham . - odpowiedział po chwili
Oboje zrobiliśmy poranną toaletę : umyliśmy zęby , ułożyliśmy włosy ... Jese nie miał zbytnio co układać , w końcu sie ogolił . Ja jeszcze się pomalowałam . Jak wróciłam do pokoju Jese to na łóżku leżał piękny zestaw .
- Skąd to ...
- Od Marii . Chyba nie miałaby nic przeciwko .
- To ... jest ... piękne ... - zabrakło mi słów - a ty co ubierasz ?
- Wiesz ... Muszę do ciebie jakoś pasować , nie ? - i wskazał na swoją koszulę i czarne dżinsy . - To może ja wyjdę , a ty się przebierz ...
W pierwszej chwili nie wiedząc od czego zacząć tylko stałam jak oniemiała . Kiedy wróciła mi jasność umysłu , zaczęłam się ubierać . W sukience czułam się tak , jakbym była księżniczką , a mój książę czekał za drzwiami .
- Ślicznie wyglądasz . - powiedział
- Ale tak na trening ...?
- Jak ci się nie podoba to ...
- Nie . Podoba się . Nawet bardzo .
- Widzisz ...
Pojechaliśmy do Valdebebas . Trochę dziwnie mi było , bo w sukience na murawę ... I co sobie pomyśli Sergio . Na jeden dzień znikam , a tu taka zmiana . Aż się boję pomyśleć co będzie jak go spotkam . Chociaż ... sam mnie poprosił , żebym została u Jese na noc ...
Weszliśmy do ośrodka . Hiszpan poszedł do szatni , a ja czekając na wszystkich graczy poszłam do łazienki . Myjąc ręce usłyszałam za sobą jakiś huk . Kiedy się odwróciłam , nikogo nie zobaczyłam . Potem coś jakby kroki . Podniosłam głowę i spojrzałam w lustro . Stał za mną człowiek w czarnej masce .
- Czego chcesz ?
- Och , jak miło , że przechodzisz do konkretów .

*Jese*
Szybko się przebrałem i byle jak zawiązałem korki . Nie chciałem, żeby Alicia musiała długo czekać . Wyszedłem , a jej nie było , więc uznałem , ze pewnie czeka już na murawie .
- Sergio , gdzie Alicia ? - zapytałem kiedy na boisku też jej nie było
- Myślałem , że jet z tobą ...
- No właśnie nie bardzo . To znaczy była , ale znikła ...
- Jak znikła !? Wyparowała czy co ?!
- A skąd ja to mam wiedzieć ? Kazałem jej poczekać przed szatnią ... - zamyśliłem się i poszedłem z powrotem w stronę szatni - Alvaro .! Nie wiesz może gdzie jest Alicia ? Na boisku jej nie ma .
- Nie wiem ... Może poszła przypudrować nosek ?
- Jednak czasami myślisz ...
Szybko pobiegłem do damskiej toalety , nie zastanawiając się czy ktoś mnie widzi i co sobie pomyśli . Kiedy zaraz po wejściu usłyszałem męski głos , starałem się zachowywać jak najciszej . Zerknąłem zza rogu i zobaczyłem całego ubranego na czarno mężczyznę . "To może był tylko chwila . Oni mogą nie zdążyć tu przyjść" - pomyślałem i ruszyłem w stronę oprawcy Alicii . "Najwyżej zginę" - pomyślałem tuż przed pierwszym ciosem .

*Alicia*
Jese przyszedł w samą porę , inaczej nie wiem co ten facet by mi zrobił ... Niestety jeden cios nie wystarczył i zaczęli się bić . Nieraz już widziałam jakieś bójki , ale ta była całkiem na serio . Zdjęłam szpilki i ile sił w nogach pobiegłam po pomoc . Zbiegając ze schodów potknęłam się i zdarłam kolana . "Chyba w najbliższym czasie nie będę ubierać sukienek" - pomyślałam i biegłam dalej .
- Damska toaleta .! Szybko .! - zawołałam dobiegając do boiska
Oczywiście najbliżej mnie byli Cris i Bale .
- Co jest ? - zapytali chórem
- Biją się ... Jese i jakiś facet
- Co ?! - wrzasnął Morata
- Szybciej .! On miał nóż .
- O kurwa ... - w oczach Alvaro zobaczyłam smutek
Kiedy się odwróciłam z powrotem w stronę , gdzie stai Ronaldo , Bale i Pepe , który dołączył , to już ich nie było , biegli do łazienki . Podążyłam za nimi . Zobaczyłam tam krwawiącego Jese i Diego Costę bez swojej maski , który zwijał się na ziemi i też cały krwawił . Doskoczyłam do Jese i wzięłam go pod ramię , żeby chociaż wyszedł z łazienki , żeby sztab medyczny się nim zajął .
- Przepraszam , że tak długo to trwało .
- Nie szkodzi . Żyję . - zaśmiał się i pocałował mnie - Gdzie ty masz buty ? I co z twoimi nogami ?
- Z sukienką też . Po pierwsze , w szpilkach się niewygodnie biega . Po drugie , spadłam ze schodów .
Przed drzwiami spotkaliśmy się z lekarzami i policją . Jeden z lekarzy wziął się za moje nogi . Wyglądały fatalnie , brudne , mokre i zakrwawione . Sukienka nie była zresztą w lepszym stanie .
Jese miał już dzisiaj odpuszczony trening . Spokojnie czekałam na niego trzymając jego dłoń w swojej . Po jakiejś chwili gliniarze wyprowadzili zakutego w kajdanki Costę . Nie wyglądał dobrze . Również był cały w krwi .
Po jakiejś godzinie puścili nas do domu . Wolne od gry i treningów Jesego zostało przewidziane na tydzień .
- A tak właściwie , to jak to sie stało ? - zapytał Jese w samochodzie
- Nie wiem ... weszłam , podeszłam do umywalki i on tam był ...
Zachciało mi się płakać . Nie wiedziałam czemu ... "Alicia , ogarnij się .! Prowadzisz ." - pomyślałam .
Przed domem to ja byłam dżentelmenem i otwierałam Jesemu drzwi . Po otwarciu drzwi zobaczyłam ...
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Przepraszam , że dodanie rozdziału trwało aż tak długo , ale nawał nauki , brak czasu i weny w jednym czasie to nie jest zbyt dobre połączenie ...
Czekam na komentarze i myślę , że w tym roku uda mi się coś jeszcze dodać . ;)

5 komentarzy:

  1. Co zobaczyła? Czemu skończyłaś w takim momencie? :O
    I wgl co tam robił Diego Costa? o.O Zgubiłam się.
    Ale mam nadzieję, że się odnajdę w następnym rozdziale :D
    I ten Jese *.* Rozpływam się <3
    Czekam z niecierpliwością na następny i zapraszam do siebie :* Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku, dlaczego skończyłaś w takim momencie?
    Jestem cholernie ciekawa co zobaczyła, mam nadzieję, że nic strasznego.
    Czekam na kolejny z niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny, rozdzialik.
    Pełen akcji i nie powiem wciągający :D
    Szkoda tylko, że tak go skończyłaś, naprawdę nieładnie z Twojej strony xD
    Ach, tylko się droczę ;)

    Ogólnie to wyszedł Ci bardzo fajnie i nie wiało nudą.
    Czekam na nn, życzę weny i pozdrawiam!
    ~Reasy :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej :3
    Na początku chciałam przeprosić za to, że przeczytanie ostatnich 3 rozdziałów trwało tak bardzo bardzo długo, ale nawał nauki, sprawdzianów i kartkówek... Sama rozumiesz. :)

    Wszystkie te trzy rozdziały były świetne szczególnie ten ostatni <3. Rozdziały sa pełne akcji i naprawdę bardzo wciągające. Z niecierpliwością czekam na kolejne ;). Życzę weny i mam nadzieje że kolejny rozdział pojawi się już wkrótce :D
    Pozdrawiam
    Olcia :*

    OdpowiedzUsuń
  5. no kurczę, kolejna która upodobała sobie kończenie rozdziału w takich momentach a Ciebie człowieku niech zżera ciekawość ;p
    powiem Ci, że tak czy siak dostarczyłaś nam wrażeń tą bójką. dobrze, że nikomu sie nic nie stało bo dopiero by było. ;)
    informuj mnie o kolejnych rozdziałach i oczywiście serdecznie zapraszam na kolejny odcinek mojego humorystycznego opowiadania o Realu Madryt, który ukazał się po dość długiej przerwie.
    kogo Ana zastanie w swoim biurze? i co tym razem szykują Królewscy? odpowiedzi na te i inne pytania na
    te-quiero-para-siempre.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń